środa, 15 września 2010

"Byk jak byk" Agnieszki Frączek

 ****

Chociaż, jak wspominałam już wcześniej, poezja dla młodzieży kuleje (delikatnie mówiąc) to o wiersze dla dzieci nietrudno. Ciągle czytani są klasycy, jak Tuwim, Brzechwa, czy Gałczyński, ale i nowe pokolenie cieszy się popularnością wśród dzieci.

Wiele piszącą autorką jest min. kontrowersyjna Agnieszka Frączek. Szczerze mówiąc Byk jak byk to dopiero moje drugie, po Jeśli bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci, spotkanie z tą autorką. Ten pierwszy tytuł chwalą nawet przeciwnicy twórczości pani Frączek, zaś Byk jak byk to książka o zupełnie innym charakterze.

Tym razem Agnieszka Frączek wzięła na warsztat błędy językowe i im poświęciła swoje wiersze. Błędy, którymi zajęła się autorka są bardzo częste, czasem łatwiej jest usłyszeć wersję błędną od poprawnej. Trudno oczekiwać od dzieci, które uczą się przez naśladownictwo, że nie będą powielać błędów wciąż słyszanych. Wierszyki pani Frączek są trafne i zabawne, zwracają uwagę na problem i na pewno bardziej pomagają w zapamiętaniu poprawnych form od suchych regułek. Zawsze nauka połączona z zabawą i śmiechem bardziej zapada w pamięć.


Niektóre z błędów wyłapanych przez poetkę sama dobrze pamiętam, bo... ciągle nam je wypominali nauczyciele w gimnazjum lub liceum. Ciekawa jestem czy popełnialibyśmy je gdyby ktoś przeczytał nam wiersze Agnieszki Frączek, gdy byliśmy młodsi a błędy nie były jeszcze tak utrwalone w naszych głowach. Nie wspomnę już o tym, że niektórzy nauczyciele sami powinni się zapoznać z tymi wierszykami, bynajmniej nie po to, żeby uczyć poprawnych form kogoś innego.

Pożytecznym wierszykom i poradom Agnieszki Frączek towarzyszą ilustracje Jony Jung, która wcześniej pracowała min. przy recenzowanych tu wcześniej książkach Roksany Jędrzejewskiej Wróbel Florka: z pamiętnika ryjówki i Florka: listy do Józefiny. Tym razem jej ilustracje mają mniej słodki charakter, co wynika z tematu książki. Żałuję tylko, że nie prezentują się na lepszym (gładszym, bielszym) papierze, sądzę, że wtedy efekt byłby lepszy. Aczkolwiek bykowi na okładce na pewno nie można odmówić tego, że robi wrażenie, nie sądzicie?


Agnieszka Frączek Byk jak byk: rzecz nie całkiem poważna o całkiem poważnych błędach językowych, seria: Na końcu języka, ilust. Jona Jung, wyd. Literatura, Łódź 2010, 53 str.

13 opinii:

naczynie_gliniane pisze...

Wygrałaś na moim blogu książkę:)

iwona pisze...

hej!
Zapraszam do zabawy
http://kufferek.blogspot.com/2010/09/lubie.html
pozdrówka
iwona

Karolina.ja pisze...

Naczynie_gliniane: bardzo dziękuję, wysłałam Ci wiadomość przez facebooka, bo nie potrafiłam znaleźć Twojego maila na stronie.

Iwonko: Dziękuję za zaproszenie, bardzo mi miło!

mól książkowy pisze...

No nareszcie recenzja! Długo niczego nie było.
Książeczka fajna, choć znowu nie dla nas. Ale na przykład dla nauczycielki Młodszego jak najbardziej ;)
Kiedy kolejny wpis?

Karolina.ja pisze...

Molu książkowy: kandydat do następnej recenzji już jest, recenzja zaczęta, ale niestety ma poważną konkurencję w pretensjach do mojego czasu - kończę pisać pracę licencjacką. Za to kiedy mój czas znowu zacznie należeć do mnie... O, mam bardzo ciekawe plany związane z tym blogiem, ale o tym na razie sza!

mól książkowy pisze...

No to będę trzymać kciuki, żeby Ci się doba rozszerzyła ;)
A wolno spytać jaki temat pracy?

Karolina.ja pisze...

Pracę piszę o przewodniku dla dzieci po Warszawie: "Warszawa.Spacery z Ciumkami" Pawła Beręsewicza. Żeby było śmiesznie nigdy nie byłam w Warszawie, aczkolwiek teraz czuję się do tego zachęcona, więc pewnie w niedalekiej przyszłości...

mól książkowy pisze...

Muszę w końcu gdzieś dorwać tego Beręsewicza, bo strasznie jestem go ciekawa (nie tylko Przewodnika, ale ogólnie jego książek). Niestety w mojej osiedlowej bibliotece nie ma ANI JEDNEJ!!!
Zauważyłam jednak w szkolnej bibliotece dziecka, tylko że to chłopak, więc nie wypożyczy np. "Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek" bo to przecież obciach. Chyba będę musiała się uśmiechnąć do pań bibliotekarek, może mi pożyczą? Zastanawiam się jak to umotywować ;)

Karolina.ja pisze...

Ależ "Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek" to książka przede wszystkim dla chłopców! Chociaż tytuł taki, że może się wstydzić przed kolegami, żeby wypożyczyć książkę.

A w bibliotece, w której ja pracuję też od dłuższego czasu nie ma żadnej książki Beręsewicza. Nie powiem koło czyjego łóżka się wylegują, bo się wyda tajemnica poliszynela, że bibliotekarki to najgorsi czytelnicy. ;-)

mól książkowy pisze...

Ja wiem, że to książka dla chłopców, a w każdym razie spodziewam się. Ale moje dziecko tego nie wie i póki nie przeczyta, to się ani nie dowie, ani nie przyjmie do wiadomości ;)
Chłopcy tacy są.
W Twojej bibliotece one są przynajmniej w katalogu ;)

Karolina.ja pisze...

Oj, ja wiem jacy są chłopcy. Ciężkie życie mają sami ze sobą. ;-)

Szczerze mówiąc dziwi mnie, że w Twojej bibliotece nie ma żadnej książki Beręsewicza, może bibliotekarki (poniekąd słusznie, niestety) doszły do wniosku, że szkoda pieniędzy na nagradzanych autorów, bo tych nikt nie chce wypożyczać?

A można zapytać skąd jesteś?

Kala pisze...

Powodzenia przy pracy :) Ja już ma tego typu "rozrywki" za sobą. Ufffff. Trzymam kciuki :)

Karolina.ja pisze...

Dziękuję. :-)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i z góry dziękuję.

Bardzo proszę o podpisywanie się! Komentarze użytkowników anonimowych będą bezwzględnie kasowane. Użytkownicy niezalogowani mogą podpisać się w komentarzu lub (preferowany sposób) wybrać opcję "Nazwa/adres URL" i tam wpisać swój nick. Wpisanie adresu strony internetowej nie jest wymagane.

Komentarze wykazujące cechy spamu, obraźliwe,niekulturalne itp. będą kasowane.

Nie oznacza to, że nie można mieć innego zdania niż ja. Można! I bardzo proszę o dzielenie się nim ze mną za pomocą komentarzy. Jeśli nie będą naruszały zasad dobrego wychowania - zapewniam - nie będą cenzurowane.

Dziękuję za uwagę i komentarze!

Related Posts with Thumbnails